SUP My Race, internetowa grupa na Facebooku, w świecie paddlerów bije rekordy popularności. Duża w tym zasługa świetnych miejsc Polski i Polaków w mijających miesiącach. W marcu nasi rodacy pokonali na deskach 2208.11 km ustępując miejsca Anglikom, Australijczykom i Francuzom, za to indywidualne drugie miejsce zajął Zbyszek Rzepczyński, pokonując na czerwonym monsterze aż 411.14 kilometra.
O co chodzi? SUP My Race to internetowe wyzwanie, do którego może dołączyć każda osoba rejestrująca przebyte na desce kilometry. Zadanie polega na zbieraniu przepłyniętych kilometrów, a nagrodą jest ogólnoświatowa sława i niemierzalne uznanie. Klasyfikacja obejmuje kilka segmentów – czasy na 5 i 10 kilometrów; ranking indywidualny i krajowy. Co poniedziałek, Chris Jones – pomysłodawca grupy pieczołowicie przygotowuje podsumowanie tygodnia, a drugiego dnia miesiąca publikuje wyniki indywidualne za poprzedni okres.
Choć zdarzają się wpadki, zasady są proste. Wystarczy dołączyć do grupy SUP My Race na Facebooku, a przebyte kilometry rejestrować za pomocą sportowego zegarka, smartwatcha czy aplikacji w telefonie. Aby zostać sklasyfikowanym należy dodać zrzut ekranu z przebytej trasy zawierający datę aktywności, odległość określoną w kilometrach i mapę ze śladem GPS. Warto dopisać kraj, dla którego zbiera się kilometry i dodać zdjęcia z wyprawy, dla przyciągnięcia uwagi innych uczestników. Trzeba jednak pamiętać, że do zadania nie zostaną zaliczone trasy dodane później niż tydzień po ich pokonaniu, krótsze niż 2 kilometry oraz te, których część została pokonana po lądzie. Prawidłowo dodane aktywności administrator grupy zaakceptuje polubieniem, niewłaściwe najpewniej skomentuje omawiając błąd, a wpisy naruszające regulamin grupy zostaną usunięte. Szczegółowo Jones opisał wymagania w regulaminie grupy.
SUP My Race do całkowicie darmowa, niezależna grupa entuzjastów dla entuzjastów, dająca solidnego kopa do częstych wypłynięć na wodę. Daje też świetną okazję do pokazania, że wiosłowanie na stojąco ma się w naszym kraju coraz lepiej.
