Piąta już edycja tego niesamowitego wydarzenia już za nami, a my mieliśmy to szczęście brać w nim udział. Dotarliśmy na miejsce w nocy, a Racibórz przywitał nas deszczem i burzą. Następnego ranka nie było inaczej, deszcz i burza stawiały pod znakiem zapytania Long Race, zaplanowany na 10:00 rano.
Pomimo niesprzyjającej aury udaliśmy się pod zaporę gdzie miał miejsce start blisko jedenastokilometrowego wyścigu. Pogoda się uspokoiła i pozostał jedynie niewielki deszcz co umożliwiło start wyścigu. Punktualnie o 10:00 spod zapory wzdłuż kanału Ulga wystartowaliśmy. W wyścigu brało udział ponad 50 zawodników nie tylko z Polski, a wśród kilku amatorów także my. Była to dla nas pierwsza tego typu przygoda i dlatego mieliśmy za cel sprawdzić się na dłuższy odcinku obcego nam akwenu. Pierwsze ponad 6 kilometrów płynęliśmy z prądem kanału Ulga, nurt był żwawy, a woda dość mocno pofalowana, w szczególności pod mostami gdzie była dość mocno wzburzona. Towarzyszył nam przelotny deszcz i delikatny wiatr. Było duszno i wilgotno. Jak się miało okazać to była ta łatwiejsza część dystansu. Po jakimś kilometrze od ostatniego mostu trasa skręcała w lewo we właściwe koryto Odry i tu zaczynała się zabawa wiosłowania pod prąd, w stronę bulwarów gdzie znajdowała się meta wyścigu. Nasza prędkość spadła drastycznie, a momentami mieliśmy wrażenie, że nie poruszamy się na przód, a wręcz cofamy. Dodatkowe silne podmuchy wiatru nie ułatwiały nam zadania. Stan wody był niski co powodowało, że nie dało się płynąć w dowolnym miejscu i co jakiś czas uderzaliśmy wiosłami o dno rzeki. Podczas tego odcinka pogoda dość mocno się zmieniła. Wiatr rozgonił chmury i wyszło piękne słońce. Ta krótsza część dystansu liczyła sobie 4 km i zajęła nam więcej czasu niż pierwszy zdecydowanie dłuższy odcinek. Udał nam się skończyć ten niespełna 11 km dystans poniżej 2 godzin co uważamy za nasz mały sukces. Na bulwary wpływaliśmy tuż przed południem, przed startem „Pływadeł” corocznej tradycji z okazji Święta Górnej Odry. Pomimo zmęczenia endorfiny wystrzeliły i schodziliśmy z rzeki z uśmiechami na twarzy. Tego samego dnia odbyła się jeszcze jedna konkurencja czyli Dragon Race, gdzie drużyny 4-5-cio osobowe ścigały się na ogromnych deskach. Wyścig ten miał charakter czystej zabawy i już sam udział w nim był wielką frajdą dla uczestników.
W niedzielę odbył się Technical Race podczas, którego uczestnicy ścigali się na trasie 100m odcinka.
Podczas wszystkich dni trwania Odra Sup Cup można było też zobaczyć i przetestować różnego rodzaju deski od partnerów i sponsorów wydarzenia.
Dziękujemy i gratulujemy wszystkim, którzy przyczynili się do organizacji tego wspaniałego wydarzenia. Wszystkim uczestnikom za świetną atmosferę i duch rywalizacji. Za rok napewno tu wrócimy.
